28 Czerwiec, 2011

Przeniesiono na:

http://erudytka.wordpress.com/

Szkolna twórczość. Vol. 2

7 Kwiecień, 2008

Dobra. Wiem, że ostatnio trochę się opuściłam nic nie pisząc na tym blogu, ale cóż. Bywa. Tfu! Zdarza się. Agnieszka, miałaś pilnować, żebym nie mówiła „bywa” ;-)

W przygotowaniu są dwa wpisy… w sumie to nawet trzy, ale jakoś nie mogę ich nigdy dokończyć. Tak to jest jak ja coś zacznę tworzyć, a dzieci neostrady nagle wołają mnie na gg, bo mają mega ważną sprawę. No dobra, dobra. Żartuję sobie tylko. Mam dziś wyjątkowo dobry humor, bo był to baaardzo fajny i bardzo szalony dzień. Takie fajne spotkanka rzadko się zdarzają. Może ktoś sprawić, żeby każdy dzień tak wyglądał?? :D Będę wdzięczna ;-)

No ale dobra, teraz do rzeczy. Dzisiaj wpisik z cytatami z lekcji. Co prawda to nie to samo co być tam na żywo i w tym uczestniczyć, ale może chociaż odrobina atmosfery sie udzieli ;]

Na religii:

Czarek: Kurwa! Pasuje! (Chodziło o hasło do krzyżówki właśnie przez niego rozwiązywanej)

Ksiądz: Czarku, Ty chyba zapominasz gdzie jesteś. To nie kościół, tylko lekcja religii.

Na religii po raz drugi:

Ksiądz: Przestańcie mi tutaj bzykać! (szkoda, że nie dodał, że się)

Na religii po raz trzeci:

Ksiądz: Są plusy dodatnie i ujemne.

Zuzia: Dlaczego?

Ksiądz: Musicie zapytać Lecha Wałęsę.

Ja: Załatwi mi ksiądz spotkanie z nim, żebym mogła zapytać?

Na religii again:

Iza: A gdzie jest przebaczenie?

Ksiądz: Za takie błędy nie ma przebaczenia.

Apan: A sprawiedliwością jestem JA!

Na religii po raz enty:

Klasa (te słowa akurat należą do Agnieszki): Prosimy, my chcemy na wycieczkę, taką po Piotrkowie… żeby było inaczej…

Ksiądz: Oj dzieci, dzieci… (z jakim westchnieniem to powiedział.. ach… xD)

Ja: Oj księdzu, ksiedzu…

Na polskim:

Prof.: Jak można ocenić tą sytuację?

Edyta: Że na tańcu by się pewnie nie skończyło.

Prof.: No „Taniec z gwiazdami” to by to raczej nie był…

Prof.: Uśmiech na twarzy Jarka świadczy, że już po wszystkim. (Kojarzy ktoś tę sytuację? Bo ja tylko śmieszne sytuacje zapisuję, tą zapisałam, ale nie mogę skojarzyć a propos czego to było…)

Matematyka:

Prof.: Gdzie byłeś?

Marek: No w tym konkursie co tam jest…

Prof.: Przecież Ty nie bierzesz w tym udziału.

Marek: No jak nie?? Biorę.

Prof.: To po co przyszedłeś?

Marek: Chciałem przyjść zobaczyć co tu się dzieje.

Prof.: Co tu się dzieje… kankana tańczymy.

I wracamy do religii:

Apan (zgłasza się i mówi): Ale ja mam tutaj bajkę.

Ksiądz: Ale co to ma wspólnego?

Apan: No… ale… ale jest bajka.

Stwierdzam, że na psychologa się chyba jednak nie nadaję. Szkoda, bo lubię rozmawiać z ludźmi i im pomagać. Tylko gorzej jak pomóc nie mogę. Zwłaszcza bliskiej osobie. :(

Nie mam za bardzo weny na pisanie o nie wiadomo czym, więc napiszę teksty zasłyszane w szkole.

„Ona potrzebuje faceta na gwałt” - Dominik do Bobka o Agnieszce, podczas próby do przedstawienia walentynkowego

A teraz co nieco z języka polskiego. Wszystko zasłyszane przy omawianiu „Lalki” B. Prusa.

- Czy mamy jakąś twórczość, która ciągnie się w nieskończoność? - polonista

- Moda na sukces

- Co powiemy o postaciach? – polonista

- . (a może „Som??” :P)

- Na co zeszła pani Małgorzata? – polonista

- Na psy.

Prezenty na Walentynki

11 Luty, 2008

Obchodzone corocznie 14 lutego Walentynki zwane także Świętem Zakochanych są jedną z najsympatyczniejszych w roku okazji do okazania uczuć drugiej osobie. Ale Walentynki historycznie rzecz biorąc mają o wiele szersze znaczenie niż tylko odniesienie do zakochanych. I chociaż najpopularniejsze jest wręczenie Walentynki osobie, którą kochamy to tak naprawdę tradycja mówi, iż Walentynki powinno się dawać wszystkim osobom, którym chcemy pokazać, iż stale pozostają w naszej pamięci. Nie musi to być jedynie nasz chłopak, dziewczyna, mąż czy żona. Może być to rodzic, przyjaciel lub przyjaciółka. Osoba, która zbieże najwięcej Walentynek jest osobą najbardziej lubianą, a ta która otrzyma ich niewiele powinna przemyśleć swoja postawę.

Najpopularniejszy prezent na Walntynki to anonimowa kartka z życzeniami ozdobiona serduszkiem oraz innymi „ciepłymi” akcentami. Taki prezent podpisujemy „Twój Walenty” lub „Twoja Walentynka” i podrzucamy adresatowi. Taki prezent jest bardzo tani, a więc pozostaje z zasięgu każdgo kto chce wyrazić swoje uczucia. Oczywiście na Walentynki możemy także sprawić np. swojej dziewczynie lub mężowi bardziej wyrafinowany prezent w postaci kolacji przy świecach lub wyjścia do stylowej restauracji. Wszystko zależy od naszej fantazji i zasobności kieszeni.
Wiele par w ten dzień robi sobie także prezent w postaci wyjścia do kina lub do teatru.
Tak naprawdę mniej ważne jest co to będzie za prezent, ponieważ liczy się pamięć, gest i czas poświęcony drugiej osobie.

Źródło: http://www.prezenty4you.pl/prezent-walentynki.htm

Odwieczny problem stanowi pytanie „co kupić ukochanej osobie na Walentynki?? (czy też inne okazje)”. Postanowiłam podrzucić kilka pomysłów na walentynkowe i nie tylko walentynkowe prezenty.

#1. Czekoladowy telegram – dla niej i dla niego. Wystarczy wpisać życzenia, wybrać odpowiedni układ i opakowanie i zamówić.

#2. Magiczny kubek – dla niej i dla niego. Na kubku zostaje umieszczone wybrane przez nas zdjęcie (i dedykacja). Kiedy do kubka wlewamy ciepły napój, zmienia on (kubek) swój kolor ukazując zdjęcie. Poniżej filmik przedstawiający jak to się odbywa.

#3. Bielizna – tylko jeśli się bardzo dobrze znacie. Dla niej i dla niego. Najlepiej coś oryginalnego.
#4. Strona www – dla niej i dla niego. Jeśli wiesz, że w ten dzień się nie spotkacie, ale będziecie mieć kontakt elektroniczny możesz zrobić stronę www o was. Jest sporo serwisów oferujących darmowy hosting, np: cba, yoyo, republika. Można również stworzyć krótki filmik o was, zawierający zdjęcia czy fragmenty rozmów, a następnie umieścić go w internecie na jednym z serwisów: youtube, dailymotion.
#5. Kołdra do gry w twistera – dla niej i dla niego. Świetna zabawa gwarantowana przy wspólnym wypróbowaniu prezentu.
#6. Biżuteria – dla niej. Chyba każda kobieta lubi dostawać biżuterię. Może to być pierścionek, łańczuszek albo kolczyki.
#7. Serce ogrzewające – dla niej i dla niego. Rozgrzewające serduszko to kompres termiczny.
#8. Maskotki – która dziewczyna nie lubi dostawać maskotek? To chyba dość „bezpieczny” prezent”.
Jest jeszcze wiele możliwości typu kwiaty czy romantyczna kolacja. Można też wysłać miłosnego smsa. W końcu liczy się pamięć, a nie drogi prezent.
Życzę wszystkim udanych Walentynek oraz duuuużo miłości. Odwzajemnionej :)

Nie wiem dlaczego jest bardzo dużo wejść na mojego bloga przez hasło w wyszukiwarkach: „przykładowe podanie o podwyżkę”. No ale dobra. Jestem dzisiaj wyjątkowo dobra i spełniam życzenia. Jako, że ja sama nigdy takowego podania nie pisałam, poszperałam trochę w necie i najpierw jeden sposób:

Bierzesz szefa za winkiel i mówisz mu jak jest, że sie starasz, nie opier… w robocie, nie bumelkujesz, wykonujesz swoje zadanie w 100% i na koniec mowisz, że zasługujesz na wiecej żeby dzwignal a jak ci powie ze za twoje miejsce jest 10 innych to mu powiedz, że gó… prawda, bo tak nie jest =]

Nie wiem na ile to skuteczny sposób jest. Nie próbowałam. I odpowiedzialności za to też nie biorę.

A teraz takie podanie bardziej na poważnie:

Data, miejscowość.

Dane osobowe

…………
………….

[do kogo kierujemy podanie
[kierownik, dyrektor itp.]

Podanie o zmianę angażu

Pracuje w naszym przedsiębiorstwie od roku do roku, początkowo na stanowisku pracownika fizycznego, a później pracownika umysłowego. Doskonale radzę sobie z organizacją pracy podległej mi komórki. Zbudowałem świetną strategię dla naszych produktów, jak również wprowadził monitoring konkurencji. Dzięki temu zwiększyliśmy ekspansje naszej marki na rynku. Przygotowałem i zrealizowałem kilka ogólnopolskich kampanii promocyjnych, które zakończyły się olbrzymim sukcesem. Rozpoznawalność naszych produktów wzrosła o 15%. Moja duża wiedza, a przede wszystkim doświadczenie zawodowe pozytywnie wpływają na rozwój naszej firmy. Moim wielkim sukcesem było samodzielne zorganizowanie spotkania firmowego dla 300 osób, gdzie precyzja programu i logistyka były na najwyższym poziomie, co zaskutkowało podpisaniem kontraktu na sprzedaż naszych produktów. Uważam, iż moje zalety i dotychczasowe zasługi dla naszej firmy w pełni predestynują do zmiany angażu płacowego. Proszę o pozytywne rozpatrzenie mojego podania.

……………………..
(ręczny podpis)

Wujek Gugl znalazł też inne sposoby:
- marudzenie szefowi
- flacha na stół
- argument: „Albo Anglia albo kasa!”

I to by było na razie na tyle.

Sam temat może troche dziwnie brzmi, ale obie sprawy wiążą sie ze sobą. Dzisiaj w telewizji (chociaż zazwyczaj tv nie oglądam) usłyszałam coś o podwyżkach dla lekarzy i pielęgniarek. Sporo osób zastanawia sie czego to `personel medyczny` chce od swoich wynagrodzeń. Wielu ludziom wydaje się, że taki lekarz to zarabia nie wiadomo ile. Otóż nie. Dla osób niezorientowanych w temacie chciałam powiedzieć, że lekarz po studiach posiadający wyższe wykształcenie pracując codziennie prawie cały dzień zarabia na miesiąc 1000-2000 zł. Ludzie. Co to jest? Może sie wydaje, że to taka łatwa praca… ale jeśli ktoś tak uważa to niech sam skończy te studia i trochę tak popracuje. Wtedy zobaczy jak łatwo jest zarobić takie pieniądze.
Powiecie, żeby otworzyć prywatny gabinet? Oho. Ładne pieniądze trzeba na to wyłożyć. Owszem, może i sie wtedy sporo zarobi, ale utrzymanie i wyposażenie takiego gabinetu kosztuje majątek. Możecie wierzyć lub nie, ale tak właśnie jest.
Co w ogóle skłoniło mnie do napisania o wynagrodzeniach lekarzy i pielegniarek na moim blogu? Otóż, byłam dziś z rodzicami w salonie samochodowym. Oglądaliśmy samochód… może w końcu uda sie tego naszego grata wymienić xD No ale wróćmy do tematu. Zapytaliśmy o kredyt. Dobra. Pan nam wszystko pięknie wytłumaczył. Ale w pewnym momencie pojawił sie problem tzw. zdolności kredytowej. Przy składaniu tzw. zapytania o kredyt trzeba podać gdzie sie pracuje i ile sie zarabia. Tylko podane płace muszą być wiarygodne. I tutaj pan z salonu podał przykład… `nikt nie uwierzy, ze strajkująca pielęgniarka zarabia 5 tysięcy złotych`. No fakt. W to chyba raczej nikt nie uwierzy. Ale idźmy dalej. Padło pytanie `a uwierzy ktoś, że lekarz zarabia 1200 zł?`. Na to pan sprzedawca się zaśmiał. Widocznie był bardzo rozczarowany pytaniem. No bo jak lekarz ze sporym stażem po studiach może tyle zarabiać? Jego mina mówiła sama za siebie. Stwierdził, że to niemożliwe… A jednak taka jest prawda. Takie są realia Polski. Co tu więcej dodać… czasami lepiej żyje się osobom po lichej zawodówce niż lekarzowi, który na naukę zawodu poświęcił naprawdę duuuużo cennego czasu i pieniędzy. I co teraz ma? Musi ciężko zapierdalać na utrzymanie swoje i swojej rodziny, aby móc żyć na jako tako przyzwoitym poziomie ;/ Taka niestety jest prawda…

KOMENTARZE:

Belizariusz

Widziałaś kiedyś biednego lekarza? Ja nie.

alex118

Może niektórym właśnie trudno to sobie wyobrazić, ale biedni lekarze istnieją. Naprawdę!!
Nie mówię, że wszyscy są biedni. Bo tak też na pewno nie jest. Ale część z tych `bogatych` lekarzy, żeby osiągnąć jakiś lepszy standard życia musi nieźle zapieprzać całe dnie. Częśto nie widzą się całymi dniami z rodzinami, nie mają czasu na porządny posiłek, a po powrocie do domu marzą tylko o tym, żeby sie wyspać. A przez ten `wyścig szczurów panujący obecnie w Polce nie mogą zwolnić tempa życia, bo zostaną z tyłu.

Belizariusz

Czułem, że padnie argument, że swoje ostatecznie wysokie zarobki zawdzięczają wielu godzinom pracy; że to są wyrzeczenia itd. Ostatnio, a propos spotów wyborczych PO i PiS, wypowiadał się poseł PiS – Mularczyk, nota bene – lekarz. PiS w spocie podpisał go pensją ok 1.850 zł. Dziennikarze pytali go, ile zarabia i powiedział, że łączenie zarabia prawie 4,5 tysiąca na miesiąc. I też powiedział coś w stylu: “ale jakimi to jest kosztami”. Ja pytam – po co mu 4,5 tysiąca? Kto mu każe dodatkowo pracować w jakichś prywatnych klinikach, w prywatnych gabinetach? Czy jak zarobi mniej niż 4,5 tysiąca to mu nie starczy, żeby normalnie żyć? Kierowca TIR-a zarabia około 2,5 tysiąca zł na miesiąc. Trudno to dokładnie określić, ale można powiedzieć, że w swoich domach są średnio 6 dni w miesiącu. Resztę czasu są w trasie. Nie śpią w hotelach, tylko w samochodach. Nie jedzą w restauracjach, tylko w samochodach. W odróżnieniu od tych lekarzy, nie mogą zrezygnować z części pracy. Wynika to ze specyfiki pracy kierowcy, ale też z innego względu. Lekarz może zamiast 4,5 tys. zarobić 3 i też przeżyje. Kierowca już tak szerokich opcji nie ma.
Napisałaś:
“A przez ten `wyścig szczurów panujący obecnie w Polce nie mogą zwolnić tempa życia, bo zostaną z tyłu.”
Nie mogą? Acha, muszą mieć wille na przedmieściach, tak? A kto im każe? Lekarze są jedną z tych grup, które cały wyścig szczurów nakręcają. Największy wyścig szczurów jest na studiach medycznych. O takiej sytuacji na kierunkach medycznych mówią sami wykładowcy. A potem to już pewnie im tak zostaje, ale nikt ich nie zmusza. A skoro nikt ich nie zmusza do zarabiania 4,5 tysiąca (założę się, że wielu zarabia jeszcze więcej, patrząc na ceny usług w prywatnych gabinetach, gdzie za trzaśnięcie drzwiami jest powyżej 50 zł), to niech się nie buntują. No bo przeciw komu? Chyba przeciw sobie. Niby lekarze, a chorzy.

alex118

Tylko, że niektórzy lekarze nawet pracując całe dnie nie zarabiają nawet tych marnych 4 tysięcy. A co jeśli ma sie na utrzymaniu całą rodzinę? I dodatkowo nikt więcej w tej rodzinie nie jest w stanie pracować? I takiego lekarza pomimo wielu godzin spędzonych na ciężkiej pracy, nie stać na wille z basenem czy choćby wymianę samochodu raz na 10 lat i to nie na bmw czy mercedesa, ale lichego fiata.
Owszem za 3 tys da sie przeżyć. Ale za 1500 zł na chociażby trzyosobową rodzinę już nie. Jest naprawdę ciężko. I jeszcze wyposażyć gabinet, który niby miał przynosić nie wiadomo jakie zyski…

petrikauer

Belizariusz przywołał straszliwy los kierowców TIR-ów. Szukałem przez chwilę dobrego porównania dla pracy lekarzy. Najbliższy wydaje mi się los farmera w kraju Trzeciego Świata. Obaj muszą pracować po kilkadziesiąt godzin non-stop w temperaturze 40-50 stopni Cencjusza. Tyle, że jeśli farmer popełni błąd, nikt nie umrze. Warto o tym pamiętać, jakkolwiek banalnie by to nie brzmiało: lekarze ratują ludzkie zdrowie i życie.

alex118

Remku, muszę powiedzieć, że bardzo mądrą rzecz zauważyłeś. Ale niewielu ludzi dostrzega jak wielka odpowiedzialność spoczywa na lekarzach. Wydaje się, że to taka łatwa i spokojna praca…
Dopiero, kiedy coś się stanie ludzie zaczynają sie zastanawiać dlaczego wydarzyła sie tragedia. Obwiniają lekarzy. Pewnie. Tak jest najłatwiej. Ale to, że lekarz pracował przez bardzo długi czas, nie mając nawet kiedy coś zjeść lub przespać się, żeby móc zarobić na godne życie już nikogo nie obchodzi. Gdyby nie to, że lekarze muszą dosłownie zapierdalać na godne życie swoje i swoich bliskich byłoby znacznie mniej wypadków w szpitalach. Rzadziej popełnialiby błędy medyczne, które są spowodowane właśnie przez brak odpoczynku.

petrikauer

A żeby nie było zbyt różowo: nie zgadzam się z twoimi poglądami na temat zarobków. Uważam, że lekarze powinni zarabiać te “marne” 4500 zł na rękę, ale pod warunkiem, że nie prowadzą prywatnych gabinetów (praca na uczelniach – co innego). Natomiast pielęgniarki ok. 2300 zł.

alex118

O tym też myślalam… i powiem jedno: żeby zarabiali te “marne” 4500 zł na rękę, ale nie zarabiają!

Belizariusz

Wiesz petrikauer, może lepiej nie trzeba było pisać, że szukałeś tego porównania. Bo wygląda jakbyś nie szukał, a nawet gdyby było to porównanie na poczekaniu, to też nietrafne. Ponadto, lista zawodów, w których błąd może spowodować śmierć człowieka jest o wiele dłuższa, nie ogranicza się do lekarza. Pilot samolotu pasażerskiego odpowiedzialny jest za życie kilkuset ludzi na raz, a lekarz – za życie jednego człowieka na raz. Poza tym, możliwość błędu, który spowodowałby śmierć, to nie jest jedyna rzecz, która różni lekarza od farmerów z krajów Trzeciego świata i nie naciągaj mnie na pisanie tych różnic. I nie piszcie, ile zarabia pilot, bo podałem ten przykład z innego względu. Jak lekarz woli zarobki pilota, to trzeba było zostać pilotem.

petrikauer

“Polemika” rodem ze spotu PiS-u… PO ujawniło, ile w szpitalu zarabiają lekarz i pielęgniarka, a ile partyjni aparatczycy. Odpowiedzią było: “o, patrzcie, ale on zarabia jeszcze więcej!”. Oczywiście, że pilot troszczy się o życie więcej ludzi. I istnieje długa lista zawodów, w których błąd może spowodować śmierć (na przykład taki operator nuklearnych rakiet międzykontynentalnych – ten to dopiero jest odpowiedzialny!). Czy zmienia to w jakikolwiek sposób wyjątkową funkcję lekarza? Nie. “Jak lekarz woli zarobki pilota, to trzeba było zostać pilotem.” Na szczęcie nikt nie wysłucha tej jakże inteligentnej uwagi, którą w pewien sposób przyznałeś, że lekarze zarabiają za mało jak za tak ważną służbę.
Co do tych pilotów – słyszałem, że piloci LOT-u składają wypowiedzenia i przechodzą do zagranicznych linii, bo polskie za mało im płacą…

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.